sobota, 9 grudnia 2017

Zabrze-Rokitnica: podupadły dworek doczekał się remontu

Kiedy ostatnio pisałem na temat na  tej opuszczonej budowli w wątku Zabrze - Rokitnica: Dworek starosty bytomskiego, nic nie zapowiadało, że będzie lepiej i w końcu doczeka się on nowego właściciela. Albowiem w tamtym czasie wspomniany dworek wystawiony był do sprzedaży i przez dłuższy czas nikt nie zdradzał zainteresowania do jego nabycia. Na sąsiednim placu, który razem z budynkiem pałacyku zajmował ponad 4 tys. m2. porosły samosiejki, który wykorzystywano jako dzikie wysypisko śmieci. Natomiast letnimi wieczorami urządzano tu dzikie rajdy samochodami oraz miejsce do spożywania tanich trunków pod chmurką. Sąsiedzi natomiast byli pewni obaw o swoje mienie i bezpieczeństwo. Pomimo tego, że po pożarze stan budynku uległ znacznemu pogorszeniu, a nie był on nawet wpisany do rejestru zabytków, to rok 2016 okazał się przełomowy dla dworku.  W  końcu znalazł się nabywca, który wykupił cały teren. Do pałacu przynależą także pozostałości po byłym parku. 



Stan zaawansowania prowadzonych robót na dn. 7.12.2017 r.


Wymieniono zrujnowaną i nadpaloną konstrukcje dachu na nową.


Widok od północy 

Na 1/3 części działki w ubiegłym roku wybudowano Salę Królestwa jako obiekt edukacyjno-wychowawczy na potrzeby Świadków Jehowy, a chwilę później rozpoczęły się prace nad zabezpieczeniem dworku przed dalszą degradacją.



Stan z końca lutego 2017 r.





 Z kolei od wiosny 2017 r. ruszyły konkretne prace nad przywróceniem tej budowli do dawnej świetności. Inwestorem jest przedsiębiorca z Pyskowic, głównym wykonawcą restauracji obiektu jest znana i solidna firma budowlana z Wieszowy. Będąc wczoraj na miejscu mogłem zauważyć, że do puki warunki pogodowe pozwalają, firma chce na tip top wykonać w pełni prace dachowe, by deszcz i śnieg nie stanowił zagrożenia dla wykonanych robót wewnątrz budynku.   


Dla porównania kilka zdjęć z 2014 r. 










Szczerze życzę nowemu właścicielowi, by prace zakończyły się pełnym sukcesem, natomiast były dworek   rodziny von Tieschowitz na Rokitnicy, wrócił do dawnej świetności i był ozdobą dla całej okolicy. Dobrze by było również wyremontować starą drogę, która prowadziła od pałacu w Miechowicach aż do Rokitnicy.  Do dzisiaj jest tu jeszcze wiele sędziwych i pięknych drzew godnych zobaczenia. Fragmentem ul. Żniwnej, przy której usytuowany jest dworek przebiega żółty szlak turystyczny im. Zygmunta Kleszczyńskiego  oraz  szlak rowerowy z Rokitnicy w kierunku Osiedla Młodego Górnika.  



Więcej: Zabrze - Rokitnica: Dworek starosty bytomskiego

środa, 22 listopada 2017

Pałac w Boryni

Pomimo, że wioska jest pięknie położona, a na dodatek niedaleko przebiega "Autostrada Bursztynowa", to w sumie nie wiele osób wie, iż znajduje się tu ukryta perełka, jakich nie wiele w województwie śląskim. W pewnym okresie budowla zaczynała popadać w ruinę , ale na szczęście znalazł się inwestor, który przywrócił pałac do dawnej świetności i należy mu się ogromna pochwala. 


Wygląd pałacu późnym wieczorem
 

Pałac otoczony jest zadbanym parkiem

Początki osady Borynia, będącej dziś sołectwem Jastrzębia Zdroju, sięgają czasów dość dawnych, a sama osada wymieniana była już na przełomie XIII i XIV w. W drugiej połowie w. XVIII wzniesiono tutejszy pałac. Dobra w okolicy należały od tamtych czasów kolejno do von Schlutterbachów, von Madeyskiego, von Raczków, a w pierwszej połowie XX w. do Waldemara Schippana, Ledóchowskich oraz Siodmoków.


 Wygląd od strony ul. Zamkowej

W rezydencji, która przetrwała II wojnę, w latach 70-tych znajdowała się szkoła podstawowa. W czasach nam bliższych pałac odzyskany został przez rodzinę Siodmok, następnie przeszedł w ręce Jastrzębskiej Spółki Węglowej i służył jako biurowiec. Niestety jego stan się coraz bardziej pogarszał. Po jakimś czasie budowla została sprzedana, i obecnie znajduje się w rękach prywatnych. 


Na szczęście pałac całkowicie nie został zrujnowany 

Pałac w Jastrzębiu-Zdroju Boryni wzniesiony został na niewysokim wzgórzu, wśród pól uprawnych i w sąsiedztwie zabudowań. Wzniesiona w 1781 r. rezydencja jest budowlą dwukondygnacyjną. Murowany obiekt z cegły, a częściowo z kamienia, z użytkowym poddaszem, nakryty jest mansardowym dachem z blachy miedzianej. Budynek powstał na planie prostokąta. Wszystkie elewacje zwieńczone są bogatym gzymsem.


 Elewacje frontowa oraz tylna są siedmio-osiowe i posiadają trójosiowe, centralne ryzality, zwieńczone tympanonami z przyczółkami. Boczne elewacje są trzyosiowe i mają centralne jednoosiowe ryzality. Rezydencja posiada cechy budowli klasycystycznej, częściowo też barokowej. Zdobiące ją pilastry zwieńczone są głowicami korynckimi. Fasada posiada także bogate dekoracje stiukowe. Okna w ryzalitach na pierwszym piętrze zamknięte zostały półkoliście, inne posiadają zamknięcie proste. Obiekt otoczony jest przez niespełna dwuhektarowy, zadbany park z wiekowymi okazami drzew, wśród których wyróżnia się mniej więcej 600-letni dąb szypułkowy.









W tej chwili w pałacu mieści się restauracja i hotel o 20 pokojach i bardzo wysokim standardzie, do tego restauracja i ogród, który jest dostępny dla wszystkich mieszkańców wioski oraz turystów. 

Więcej informacji można uzyskać tu: Pałac Borynia 

Źródła: www.slaskie.travel
                       google.com

czwartek, 2 listopada 2017

Bytom - pierwsze tramwaje na Śląsku


Inspiracją do publikacji tego postu była pocztówka, którą otrzymałem kilka dni temu. Jakże odmienny był wygląd Bytomia porównując go do czasów dzisiejszych.  Spacerując ul. Dworcową (była 1 maja) natkniemy się na fragment pozostawionego torowiska, który jest elementem byłej linii tramwajowej, będącej jedną z pierwszej na Śląsku. I zapewne nie wiele osób nadeptując  na pozostawione szyny zdaje sobie sprawę, że jest to fragment tramwaju konnego. 


Stary dworzec kolejowy, ul. Dworcowa i kościół przy ul. Piekarskiej (końcówka XIX w.) 


Ul. Dworcowa - stan obecny i widoczny fragment toru tramwaju konnego 


Tramwaj konny przy obecnym pl. Kościuszki

Dnia 27 maja 1894 roku oddano do eksploatacji pierwszy na Ślasku odcinek linii tramwajowej łączącej Piekary Śląskie przez Szarlej i Rozbark do Bytomia.   Kolejny odcinek tej samej linii uruchomiono z Gliwic do Zabrza 26 sierpnia 1894 roku. 30 grudnia 1894 obydwa zakończone w Bytomiu i Zabrzu odcinki linii połączono trzecim i ostatnim odcinkiem przebiegającym z Zabrza przez Zaborze, Chebzie, Chorzów i Łagiewniki do Bytomia. Cała linia z Piekar Śląskich do Gliwic liczyła 34,5 km długości i powiązała główne miasta Górnego Śląska. Pierwsze zajezdnie i warsztaty tramwajowej powstały w Rozbarku przy dzisiejszej ulicy Witczaka oraz w Gliwicach obok tzw. Lasku Miejskiego, przy obecnej ulicy Chorzowskiej. Do prowadzenia pociągów zastosowano dwu-osiowe parowozy o specjalnej konstrukcji przystosowane do poruszania się ulicami miast.


Nieistniejąca zajezdnia na ul. Witczaka. Pomimo swej wartości historycznej i wpisaniu do rejestru zabytków została wyburzona a na jej miejscu wybudowano Lidl.  


Ul. Dworcowa i wąskotorowy tramwaj konny

Firma "Oberschlesische Dampfstrassenbahn G.m.b.H." (zarządzająca eksploatacją tramwajów parowych) wiosną 1895 roku wprowadziła w śródmieściu Bytomia i Gliwic trakcję konną w miejsce mechanicznej. Parowozy dojeżdżały tylko do granic tych miast, natomiast na odcinkach Pogoda – dworzec kolejowy w Bytomiu oraz Plac Inwalidów Wojennych - dworzec kolejowych w Gliwicach kursowały tramwaje konne. Było to spowodowane protestami mieszkańców miast, którzy skarżyli się na dym z tramwajowego komina, który dostawał się do wnętrza mieszkań.


Koncesję na budowę nowych linii uzyskało towarzystwo "Oberschlesische Dampfstrassenbahn G.m.b.H.". Połączenia między Katowicami a Siemianowicami Śląskimi przez kopalnię Al-fred oraz między Katowicami a Chorzowem przez Dąb uruchomiono już 30 grudnia 1896 roku. W 1897 roku powstała linia z Chorzowa przez Węzłowiec do Alfredu. Kolejną linię, z Bytomia do Zabrza, oddano do eksploatacji 29 września 1898 roku. W końcu września tego samego roku sieć kolei miejskich liczyła łącznie około 75 km długości.



Obecna ul. Piekarska w głębi 



Tramwaje elektryczne na dzisiejszym pl. Kościuszki


Po czterech latach eksploatacji tramwajów parowych postanowiono je zelektryfikować. Stało się to możliwe po uruchomieniu elektrowni w Zabrzu (1897) i Chorzowie (1898).


Kolejnym etapem rozwoju bytomskich tramwajów było otwarcie sieci tramwajów miejskich (Städtische Straßenbahn Beuthen), o prześwicie torów 1435 mm. 23 listopada 1913 uruchomiono normalnotorowe linie biegnące z bytomskiego rynku do Miechowic z odcinkiem Karb – Dąbrowa Miejska oraz linię łącząca rynek z ulicą Piekarską, gdzie powstała również zajezdnia. W latach późniejszych również linie wąskotorowe rozpoczęto przebudowywać na normalną szerokość toru.



Zabytkowy tramwaj "N" i gmach starej poczty głównej przed remontem  rok - 2013 


Bytom - Wrocławska: przystanek Bytom - kapielisko

Nowoczesny tramwaj wyprodukowany przez bydgoską Pesę pokonuje odcinek z Katowic do pętli na ul. Wrocławskiej. Jednak od czasów początku bytności tramwajów na  Śląsku przez 150 lat, kolejne linie są sukcesywnie likwidowane. Szczególnie szkoda, że plany przywrócenia linii tramwajowej do Miechowic spełzły na niczym. Nawet jest już wybudowany most, ale władze lokalne nie są zainteresowane tym przedsięwzięciem. Trudno....


Zródła: wikipedia.org
             tram-silesia.pl
            dziennikzachodni.pl
            piekarskiwerk.pl

poniedziałek, 23 października 2017

Bytom - staw Brandka


Na temat tego stawu już pisałem kilka lat temu pod tytułem Brandka. Jednak z roku na rok to miejsce robi się coraz bardziej atrakcyjne z racji zrastania hałdy usypanej z powęglowych odpadów po stronie północnej oraz wspólnie z położonym poniżej stawem, które w okresie jesiennym pięknie ze sobą kontrastują. Jeszcze kiedy się nałożą do tego różnobarwne liście i trawy, to Brandka naprawdę jest godna polecenia nie tylko na spacery, ale również na plenery fotograficzne, gdzie można oglądać zachodzące słońce nad Miechowicami.  


Zachód nad Brandką 


Brandka jak widać na zdjęciach to staw zapadliskowy, który powstał  na skutek wydobycia węgla zalegającego pod Miechowicami, Karbiem, Stroszkiem oraz innymi dzielnicami.   Jest to dość nowy zbiornik, gdyż poprzednie obniżenie terenu i pierwotny staw znajdował się w lesie, bardziej na północ -  na terenie dzisiejszej hałdy, która porasta północny brzeg obecnego stawu. Z roku na rok teren stawu się coraz bardziej powiększał, aż kilka lat temu poziom wody wzrósł na tyle wysoko, że SRK, która odpowiedzialna jest za całą spuściznę po górniczą, musiała uruchomić pompy, które dzień i noc pracowały, by odprowadzić nadmiar wody z zlanej niecki. 




 Szyb i hałda Koch






Ptaków wodnych to tutaj jest dostatek














 Moczykije



















Skąd wzięła się nazwa stawu to do końca nie wiadomo. Jest nawet kilka hipotez, ale żadna z nich nie posiada wiarygodnego źródła. Oprócz samego stawu bardzo ciekawe jest otoczenie stawu, gdyż jeszcze w na początku XX w. działały tu kopalnie kruszców.  W tej chwili to tylko porośnięte roślinnością ruderalną wzgórza, z których do niedawna roztaczały się widoki. Dzisiaj przyroda skutecznie na nowo zagospodarowuje swoje tereny. Niemniej jednak, chociażby z uwagi na ciekawą historię warto wspomnieć na temat szybu Koch, czy Pilger, które widoczne są znad brzegu stawu. 




Myślę, że przy innej okazji warto nieco wspomnieć o historii  tutejszego górnictwa kruszcowego, która jest bardzo bogata i ciekawa.